Tenisowe zmagania za nami

Tenisowe zmagania za nami

24/06/2022 0 przez GOSiR

Za nami 10. turniej z cyklu Grand-Prix Konstancina-Jeziorny w Tenisie Stołowym. Wyłonił on najlepszych tenisistów oraz tenisistek gminy.

5 czerwca w hali Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Konstancinie-Jeziornie rozegrany został 10. turniej z cyklu Grand Prix w Tenisie Stołowym. Były to ostatnie rozgrywki w sezonie 2021/2022, kolejny wystartuje we wrześniu. Zawodnicy zmierzyli się w trzech kategoriach: seniorzy starsi, seniorzy młodsi oraz open.

Wyniki turnieju

Seniorzy starsi:
1. Zbigniew Szymczak,
2. Bogdan Jurkowski,
3. Waldemar Śliwiński.

Seniorzy młodsi:
1. Waldemar Śliwiński,
2. Piotr Nastałek,
3. Zbigniew Skrzypczak.

Open:
1. Krzysztof Sołtysiak,
2. Tomasz Walkiewicz,
3. Krzysztof Zalewski.

Zwycięzcy poszczególnych kategorii otrzymali medale oraz bony podarunkowe ufundowane przez Gminny Ośrodek Sportu i Rekreacji w Konstancinie-Jeziornie.

Galeria zdjęć

Rozmowa

Zachęcamy do przeczytania rozmowy z Henrykiem Pawlikiem, organizatorem turniejów Grand-Prix Konstancina-Jeziorny w Tenisie Stołowym i założycielem nieistniejącej już tenisowej sekcji RKS Mirków oraz Janem Radońskim, wieloletnim zawodnikiem klubu (źródło: facebook.com/Ping24pl).

Henryk Pawlik: Sekcję założyłem w 1958 r. Wtedy zostaliśmy zarejestrowani w Okręgowym Związku Tenisa Stołowego w Warszawie. Graliśmy przy ul. Mirkowskiej w Jeziornie, a na treningi przychodzili oprócz mnie także: Krystian Ratigowski, Stanisław Kanclerski i siedzący obok Jan Radoński. Już wcześniej w klubie działały sekcje siatkówki i piłki nożnej. Mieliśmy najlepszą płytę boiska w dawnym województwie warszawskim. Na treningi przyjeżdżała do nas nawet kadra Kazimierza Górskiego, a także regularnie trenowali zawodnicy Legii Warszawa. Boiskiem opiekował się fachowiec wysokiej klasy, który świetnie się na tym znał.

Jan Radoński: Urodziłem się w Skolimowie i dosyć wcześnie zacząłem grać w ping-ponga. Początkowo mieszkaliśmy z rodzicami w willi, którą w latach sześćdziesiątych wykupił Jarosław Osóbka-Morawski, a później przeprowadziliśmy się do Chylic na ulicę Oborską. W Mirkowie grałem wiele lat, ale po awansie klubu do ligi międzywojewódzkiej – uzyskanym w sezonie 1967/1968 – nie łapałem się już do pierwszej drużyny, która mocno walczyła o kolejny awans do drugiej ligi. W tamtym czasie grałem w drugiej drużynie w lidze okręgowej na czwartym poziomie rozgrywkowym wraz z Krzysztofem Peplakiem i Relikowskim, który przyjeżdżał na mecze z Grójca.

Henryk Pawlik: Ile nam wtedy Jasiu zabrakło do awansu do 2. ligi? Chyba jednego punktu. W kolejnym sezonie też mieliśmy drugie miejsce. Graliśmy w grupie podlaskiej, a naszymi rywalami były Suwałki i Białystok. Bardzo mocną drużynę miał Płock, z Karolem Środą, który zmarł na zawał serca w czasie meczu ligowego. W tamtym czasie w drużynie musiała występować jedna kobieta i my mieliśmy świetną zawodniczkę – Alicję Rytter, której mąż Kazimierz też grał w naszej sekcji. Klub był zakładowy i bardzo pomagała nam Fabryka Papieru w Mirkowie – graliśmy na jej obiektach i dostawaliśmy wsparcie finansowe. Po zlikwidowaniu ligi międzywojewódzkiej, graliśmy w lidze warszawsko-mazowieckiej, a następnie w lidze okręgowej i na sam koniec w trzeciej. Trochę grał też u nas Krzysiek Piwowarski.

Jan Radoński: Przez lata w naszym klubie przewinęło się wielu znanych zawodników. W Mirkowie grali Antoni Bogusławski, Wojtek Zborowski, ojciec braci Sylwestrzaków, Jarek Okruch i wielu innych. Jako miasto zaprzyjaźnione, z uwagi na zakłady papiernicze, jeździliśmy na mecze do Wandlitz w NRD, a oni przyjeżdżali do nas. Moim największym sukcesem w karierze zawodniczej było siódme miejsce na Mistrzostwach Województwa Seniorów rozgrywanych w Ostrołęce, gdzie pokonałem Jana Klemendorfa, a ograł mnie jeden z zawodników Pogoni Siedlce, która była wtedy bardzo silna – grali Henio Zaręba, Janek Sochacki i bracia Rowiccy. Jeśli chodzi o ligę, nie zapomnę meczu Mirkowa z Piasecznem, gdzie zdobyłem dla drużyny punkt na 6-4, wygrywając „czasówkę” z Grobickim. Były też ciężkie boje z Wisłą Płock, gdzie poza wspomnianym przez Henia Karolem Środą, dobrze grał też Lipczyński. Po odejściu z klubu występowałem w Naprzodzie Brwinów grając w drużynie z Rysiem Piątkowskim, Anuszewskim i Windygą, a po przeprowadzce na warszawską Pragę, założyłem „Kijowiankę” – sekcję tenisową ludzi związanych z osiedlem Kijowska. Graliśmy mecze przy ul. Kawęczyńskiej, a oprócz mnie występowali bracia Lasoccy i Wilczek.

Henryk Pawlik: W sekcji siatkarskiej wybijali się Konieczny i mój syn – Marek. Kiedyś do Mirkowa na mecz towarzyski przyjechała drużyna Dynama Moskwa i po spotkaniu koniecznie chcieli kupić Marka. Wszystkie dokumenty były już przygotowane, ale syn nie chciał wyjeżdżać do ZSRR, chociaż bardzo go tam chcieli. W 1983 r., jako prezes już całego klubu, transferowałem do RKS Ursus młodziutkiego Romana Koseckiego. Po wielu latach, kiedy pojechałem jako dyrektor wydziału Warszawskich Zakładów Papierniczych Mirków-Konstancin w delegację do Hiszpanii, miejscowi działacze sportowi zorientowali się, że jestem prezesem klubu, który wychował Romana i zaprosili nas na elegancką kolację. Kiedy w połowie lat 90. zakład wykupili Finowie, w klubie zaczęły się duże problemy finansowe. Największe pretensje miałem do gminy, ponieważ nie przejęli klubu, a mogli to zrobić. Opłaty za dzierżawę gruntu i wynajem hali zaczęły narastać i doszło do tego, że na moje konto wszedł komornik. Potem pojawił się jeszcze prywatny przedsiębiorca z Anina, który okazał się oszustem. Doszło do tego, że jako zawodnicy klubu nie mieliśmy wstępu na własne obiekty. Musiałem zrezygnować. W klubie spędziłem wiele lat i na koniec chciałbym dodać, że za każdym razem, gdy przejeżdżam ul. Mirkowską obok naszych obiektów, nie mogę sobie poradzić z sentymentem, że klubu już nie ma. Aktualnie prowadzę sekcję na terenie Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Konstancinie-Jeziornie. W treningach uczestniczą dorośli i dzieci. Przez kilka lat mieliśmy też drużynę na poziomie czwartej ligi, która z czasem przeniesiona została do Góry Kalwarii.

Jan Radoński: Dobiega końca czternasta edycja Grand Prix Konstancina, które wspólnie prowadzimy. Turnieje odbywają się co miesiąc od września do czerwca. Już dziś możemy zaprosić na pierwszy turniej piętnastego cyklu, który ruszy we wrześniu. Zawody odbywają się w kategoriach dzieci, weteranów i open, w którym może wziąć udział każdy. Na medalistów cyklu czekają atrakcyjne nagrody.